Po niespełna tygodniu spotkań z nim czułem, wahałem się, czy i tym razem skierować swoje kroki do pubu. Tym razem miejsce wydawało się bardziej tłoczne, pełne rozmów i śmiechu, które nie dotykały go ani przez chwilę. Siedział w rogu, jak zawsze spokojny, jakby należał do innej sceny, do innego świata, w którym czas płynie wolniej. Gdy wszedłem, spojrzał na mnie z czymś, co trudno było nazwać – powaga? Świadomość? Może po prostu piątek wyzwalał w nim coś innego, co czekało przez cały tydzień.
– Piątki są zdradliwe – rzucił, gdy usiadłem.
– Obiecują zakończenie, a tak naprawdę otwierają nowy rozdział. To, co zaczyna się w piątek, często kończy się dopiero w sobotę.
Zamówił kawę – co samo w sobie było nietypowe o tej porze – i zaczął coś notować. Po chwili spojrzał na mnie i rzucił: „Wiesz, że większość wielkich rzeczy w życiu zaczyna się od porażki?”
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć, więc tylko pokiwałem głową, a on kontynuował.
– Ludzie się tego boją, uciekają przed błędami, a przecież to one są początkiem wszystkiego. Spójrz na Post-it Notes. Słyszałeś, jak powstały? Ktoś chciał zrobić superklej, a wyszło coś, co się ledwo trzyma. Wyglądało na klapę, ale wystarczyło spojrzeć inaczej. I nagle bum – miliony ludzi używają tych żółtych karteczek codziennie. Rozumiesz, o co chodzi?
Zaintrygował mnie, więc słuchałem dalej.
– Porażka zmusza cię do zmiany perspektywy. To jakby życie dawało ci szturchańca i mówiło: ‘Spróbuj inaczej’. Przykład? Dyson. Ten od odkurzaczy. 5126 razy się mylił, zanim wyszło mu coś, co działało. Większość ludzi po dziesięciu próbach by się poddała. Ale on wiedział, że każda porażka zbliża go do sukcesu.
Wziął łyk kawy i spojrzał na mnie z błyskiem w oku.
– Chcesz wiedzieć, jak zamienić porażkę w coś wartościowego? Musisz zacząć od pytania: ‘Co mogę z tym zrobić?’. Nie ‘Dlaczego to mnie spotkało?’, tylko ‘Jak mogę to wykorzystać?’. Widzisz różnicę?”
Zacząłem przytakiwać, a on poszedł dalej.
– Kreatywność w trudnych chwilach to klucz. Są na to techniki. Na przykład burza mózgów w stylu ‘Co jeśli?’. Zamiast się zadręczać, zadajesz pytania: ‘Co jeśli podejdę do tego inaczej?’. Albo odwrócone myślenie – zamiast myśleć, jak coś naprawić, zastanawiasz się, jak jeszcze bardziej to zepsuć. Paradoksalnie to często prowadzi do najlepszych rozwiązań.
– A SCAMPER?” – zapytał, jakby sprawdzał, czy znam termin. Kiedy pokręciłem głową, uśmiechnął się.
– To narzędzie do generowania pomysłów. Pytasz: ‘Co mogę zamienić, połączyć, zaadaptować, zmienić, użyć inaczej, wyeliminować lub odwrócić?’. Dzięki temu możesz spojrzeć na problem z każdej strony. To jak łamanie schematów.
Spojrzał na notatnik, jakby coś go tam zainspirowało, po czym dodał.
– Najważniejsze to zmienić sposób myślenia o porażkach. Nie traktuj ich jak końca drogi, ale jak wskazówkę. Porażka to nie problem, to informacja. Informacja, że coś wymaga poprawy, ale to nie znaczy, że jesteś skończony.
Przerwał na chwilę, jakby zbierał myśli, a potem rzucił.
– Słyszałeś o Lego? W latach 90. byli na skraju bankructwa. Mogli zamknąć interes, ale zamiast tego zaczęli słuchać swoich klientów. Włączyli fanów do współtworzenia projektów. I nagle Lego stało się czymś więcej niż zabawkami – dziś to filmy, gry, edukacja. Wszystko dzięki kryzysowi.
Wstał, spakował notatnik i spojrzał na mnie na koniec.
– Pamiętaj, porażka to tylko wskazówka, by spojrzeć na świat inaczej. Następnym razem, gdy coś ci nie wyjdzie, nie złość się. Zastanów się: ‘Jak mogę to obrócić na swoją korzyść?’. I do przodu. Świat należy do tych, którzy się nie boją błędów.